Czy to w co wierzę naprawdę ma znaczenie?
Często słyszymy takie pytanie, „Czy to w co wierzę, naprawdę ma znaczenie, czy nie wystarczy że w ogóle wierzę?” albo: „Jeżeli twoja wiara ci pomaga, to nie ważne w co wierzysz”. Koncepcja leżąca u podstaw tych stwierdzeń polega na tym, że nie istnieje żadna absolutna prawda, w którą należałoby wierzyć. Dlatego akt wiary jest tym, co jest najważniejsze. Wszyscy w coś wierzymy, jak stwierdził Edgar Brightman: „Myśliciel nie może uwolnić się od swoich rzeczywistych przekonań i na nic się nie zdaje udowadnianie, że je ma”. ( za H.N. Wieman, B. E. Meland, American Philosophies of Religion, New York, Harper and Brothers, 1936). Nowoczesnego człowieka opuściła chęć znalezienia jakiejś prawdy czy sensu w życiu. Następujące stwierdzenie przestawia niemożność myślenia o czymkolwiek innym poza samym sobą: „Nie ma żadnych zasad, na podstawie których moglibyśmy odkryć cel, czy znaczenie wszechświata” (Hans Reichenbach, The Rise of Scienitfic Philosophy, s. 301). Pomimo tego, że żyjemy w czasach, w których wszyscy mamy określone przekonania na temat świata, wydaje się, że za ważniejszy uważa się akt wiary niż jej przedmiot: „Nie bójcie się życia. Wierzcie, że życie jest warte przeżywania i wasza wiara pomoże wam stworzyć ten fakt” – jak stwierdza pragmatyk William James. Na nieszczęście tak nie jest. Wiara nie stwarza faktu. Prawda jest niezależna od wiary. Niezależnie od tego, jak mocno mogę próbować, wierzenie w coś nie uczyni tego prawdziwym. Np. mogę wierzyć z całego serca, że jutro będzie padał śnieg, lecz to nie zagwarantuje, że jutro spadnie śnieg. Albo mogę wierzyć, że mój stary samochód jest nowym mercedesem, lecz ta wiara go nie zmieni. Wiara jest tylko na tyle wartościowa, na ile wartościowy jest przedmiot, w który wierzymy. Ktoś może przyjść do mnie i powiedzieć: „Zapraszam na przejażdżkę moim nowym samochodem!” Gdy podchodzimy zauważamy, że samochód ledwo jedzie i mój znajomy nie ma nawet prawa jazdy. Wtedy moja wiara, niezależnie od tego jak będzie wielka, nie będzie uzasadniona. Moja wiara nie stworzy dobrego kierowcy z mojego przyjaciele, gdy już będziemy jechać. Gdyby jednak inny mój przyjaciel przyszedł i zaproponował to samo, lecz tym razem byłby wspaniałym kierowcą ze wspaniałym samochodem, wtedy moja wiara miałaby solidną podstawę. Tak więc wielkie znaczenie ma to, w co wierzę, ponieważ moja wiara nie czyni prawdziwym mojego przekonania. Biblia stwierdza wyraźnie, że ważne jest to, w co człowiek wierzy. Jezus powiedział: „Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich” (J 8,24). Czytamy także: „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży” (J 3,36). Tak więc Pismo św. bardziej akcentuje przedmiot wiary niż akt wiary. Podkreśla bardziej ważność tego komu ufamy, a nie tego kto ufa. Jezus powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14,6). Ludzie dzisiaj wierzą w to, w co chcą wierzyć, lecz to doprowadzi ich do zguby. Sławna anegdota o G. Heglu, filozofie, przedstawia tym wiary, który posiada wielu ludzi, a która jest całkowicie niebiblijna. Według tej anegdoty Hegel przedstawiał na swoim wykładzie historię, w której wymieniał serię pewnych wydarzeń. Gdy jeden z jego studentów sprzeciwił się poglądom Hegla i powiedział: „Ależ panie profesorze, fakty wyglądają zupełnie inaczej.” „Tym gorzej dla faktów” – brzmiała odpowiedź Hegla. Jednym z najciemniejszych okresów historii Izraela był okres królów. W tym okresie doszło do „Walki” między Bogiem Jahwe a Baalem – bardzo popularnym bóstwem pogańskim. Eliasz, jedyny prorok Jahwe, polecił kapłanom Baala zbudować drewniany ołtarz, i złożyć na nim części wołu na ofiarę. Bóg, który odpowie posłaniem ognia i spożyciem ofiary, będzie uznany za prawdziwego Boga Izraela. Kapłani Baala sądzili, że jeżeli ktokolwiek spuści ogień z nieba, będzie to Baal – wielki Bóg natury, który rządził pogodą (tzn. deszczem, błyskawicami i grzmotami). Krążyli więc wokół ołtarza od rana aż do późnego popołudnia błagając Baala o odpowiedź. Skakali przy ołtarzu, kaleczyli się nożami, tańczyli w ekstazie, modlili się i krzyczeli do swojego boga, a jednak nic się nie stało. Nikt nie może powiedzieć, że ni byli oni szczerzy, albo że nie wierzyli. Wówczas Eliasz naprawił zburzony ołtarz Pana i złożył na nim ofiarę, po czym zwrócił się do Jahwe w modlitwie (1 Krl 18,20-40). Bóg Jahwe odpowiedział ogniem z nieba i strawił ołtarz i ofiarę. Fałszywi prorocy Baala w liczbie 450 zostali zabici. Gdyby szczerość i wiara zbawiały, prorocy ci powinni byli zostać ocaleni. Lecz tak się nie stało. Prorocy owi złożyli swoje zaufanie w złym przedmiocie. Nigdy nie zdecydowali się zbadać prawdy. Bóg domaga się od człowieka złożenia swojej wiary w Jezusie Chrystusie. Nic bardziej nie usatysfakcjonuje ani człowieka, ani Boga.

